Logo Publicznego Gimnazjum w Uszwi
Google Na stronach Polskich Na świecie
Jesteś Gościem na naszej stronie !!!
Wita Publiczne Gimnazjum im. Królowej Jadwigi w Uszwi
Strona Główna | Aktualności | Praca szkoły | Plan Zajęć | Samorząd Uczniowski | Linki |
 | Prace nauczycieli | Absolwenci | Pliki | Nasz region | EFS |
Pamięć ocala narody
Dzień Ziemi
Sole sodowe i potasowe wyższych kwasów karboksylowych
Raport o zanieczyszczeniu
Nazwy terenowe Gminy Gnojnik
Słownik gwary miejscowości Uszew
Rys historyczny dziejów Gnojnika i okolic

    

Postać Wojciecha Kotfisa

    Według danych z parafialnej "Księgi chrztów" (Liber natorum tom X) Wojciech Kotfis urodził się 30 marca 1866 roku jako syn Marcina i Wiktorii. Jak czytamy w parafialnej "Księdze małżeństw" (Liber capulatorum tom VII) w roku 1894 ożenił się z Józefą Kowalczyk. Ojciec narzeczonej udzielił swojej córce pozwolenia na zawarcie związku małżeńskiego, gdyż była nieletnia:


"Ja niżej podpisany, ojciec małoletniej córki mojej Józefy Kowalczyk pozwalam na jej wejście w związek małżeński z Wojciechem Kotfisem, co przy dwóch niżej wymienionych świadkach jako nie umiejący pisać znakiem krzyża potwierdzam"


    Wojciech Kotfis miał siedmioro dzieci, które już nie żyją. W młodości służył w wojsku austriackim, gdzie nauczył się języka niemieckiego. Odznaczał się wysokim wzrostem (około 2 m) i jak wspomina synowa Stanisława Kotfisa "był prosty jak świeca". Mieszkał wraz z rodziną przed "Piskorką". Zajmował się gospodarstwem. Uprawiał pola, które kiedyś otrzymał jego ojciec od Austriaków za zasługi wojenne. Miał też piękny sad.
    Przez mieszkańców Uszwi był postrzegany jako "inny". Inność Wojciecha Kotfisa wynikła z jego nietypowych jak na gospodarza zainteresowań. Posiadał bardzo rozległą wiedzę. Był uznawany za mądrego człowieka "filozofa". Czytał książki i gazety, interesował się polityką. Odwiedzali go księża i urzędnicy. W znajdującej się przed domem altance, gdzie lubił przesiadywać, niejednokrotnie dyskutował ze swoimi gośćmi. Do kościoła chodził rzadko, ale gdy szedł, ubierał się w białe rękawiczki, garnitur, zabierał laskę i kapelusz. Służył do mszy świętej będąc już żonatym. Jako mąż i ojciec odznaczał się surowością. Lubił porządek i dyscyplinę. Był pedantem w tym, co robił. Wpajał dzieciom szacunek dla ojczyzny i człowieka. Zapewne kierując się tymi wartościami zdecydował się na ryzykowną pomoc żydowskiej rodzinie Goldbergerów ukrywającej się podczas II wojny światowej niedaleko jego domu.
    Żydzi przychodzili do Wojciecha Kotfisa wieczorem. Mogli się ogrzać, coś zjeść i otrzymać chleb oraz inne pożywienie. Tak było przez 3 lata. Niestety najprawdopodobniej ktoś zdradził. Niemcy odwiedzili Wojciecha Kotfisa dwukrotnie. Pierwszy raz przyszli zapewne na zwiady. Rozmawiali z nim przed domem. Opowiadał im o swoim pobycie w wojsku austriackim. Jeden z Niemców na pożegnanie nawet mu zasalutował. Niestety druga wizyta zakończyła się jego tragiczną śmiercią, poprzedzoną rozstrzelaniem Żydów. W 1944 r. żandarmeria niemiecka zjawiła się przed domem Kotfisa. Jeden z Niemców schował się za gruszą, inni rozmawiali z gospodarzem. Nic nie wskazywało na to, że za chwilę padnie strzał. Podczas pożegnania żandarm stojący za drzewem strzelił. Wojciech Kotfis zginął na miejscu. Żona nagabywana przez Niemców nie przyznała się do pomocy Żydom, zrzuciła całą winę na męża wiedząc, że nie żyje i tak uratowała swoje życie. Udała się do wsi z prośbą o pomoc. Pan Stanisław Kotarba i pan Franciszek Kurtyka pomogli jej przenieść ciało męża do stodoły. Na drugi dzień zwłoki owinięte w prześcieradło zostały przewiezione na cmentarz m.in. przez pana Jana Warkocza i pochowane prawdopodobnie przez Jakuba Bukowicza, Andrzeja Pawełka i Karola Rabiasza. Nie było trumny, mszy świętej i zapisu w księdze parafialnej. Nabożeństwo żałobne zostało odprawione kilka dni później. Strach i obawa o własne życie były zbyt duże.
    Ciało Wojciecha Kotfisa zostało pochowane na cmentarzu, gdzie obecnie spoczywa.
    Wojciech Kotfis był niewątpliwie indywidualnością w społeczności uszewskiej. Wymagający dla najbliższych, otwarty na wiedzę i świat, współczujący braciom - Żydom.
    Czy tolerancji nauczył się z książek? Bardziej zasadne wydaje się twierdzenie, że ich lektura pomogła mu w kształtowaniu światopoglądu, w dostrzeganiu mechanizmów rządzących historią. Aby dostrzec w człowieku innej narodowości brata, aby pomóc mu ocaleć, ryzykując własnym życiem nie potrzeba tomów publikacji, potrzeba odruchu serca i wrażliwości, których nie można się wyuczyć, gdyż z nimi można się tylko urodzić. Ale oprócz zalet ducha Wojciech Kotfis posiadał jeszcze jedno - odwagę bycia prawdziwym człowiekiem w czasach pogardy dla człowieczeństwa.

Grób Wojciecha Kotfisa na cmentarzu w Uszwi.


Opracowała mgr Teresa Czesak


©Wykonanie 2004 Ostatnia aktualizacja: 08-01-2009 11:31:23. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kontakt e-mail